Cześć!
Na dzisiaj mam dla was kolejną recenzję serialu. Tym razem jest to "marvelowski" serial, a dokładnie Agents of S.H.I.E.L.D.
Pierwszy raz trafiłam na ten serial w telewizji. Miałam fazę na wszystko, co było związane z agentami. Akurat lecieli Agents. Zaciekawiona tytułem, sprawdziłam na internecie co to takiego. I wzięłam się za oglądanie.
Opis jest dość prosty.
Agent T.A.R.C.Z.Y., Phil Coulson, tworzy swój własny oddział, składający się z: Melindy May, Granda Warda, Jemmy Simmons i Leo Fitz. W międzyczasie dołącza do nich Skay. Na filmwebie można spotkać się z takim opisem:
Początki serialu były dość słabe. Pierwsze odcinki pierwszego sezonu nie wyszły, mówiąc wprost. Na szczęście, scenarzyści i reżyserowie nie zrobili z tego serialu totalnego dna, i udało im się wyprowadzić go na dobre tory. No i wyszedł im pełen akcji, ciekawy (w większości) serial, czasem nawet rozśmieszający (a przynajmniej mnie).
Jak już pisałam, początek pierwszego sezonu był słaby. Serial został uratowany, co trzymało się przez cały drugi sezon. Przyznam, że gdy wprowadzili w nim nowe postacie, nie było mi to na rękę, lecz później pokochałam je. Było to bardzo dobrym ruchem, jak się zresztą okazało. Serial sporo zyskał na tym. Niestety, trzeci sezon poszedł bardzo w dół. Jeśli się nie mylę, to właśnie wtedy wiele osób zaprzestało go oglądać. Przyznam, że sama miałam na to ochotę, i cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo czwarty sezon, to coś genialnego! Prawdopodobnie jeszcze opiszę ost
atni odcinek, bo, według mnie, jest o czym.
Obsada, bohaterowie... Cóż. Jest o czym mówić. Recenzując
The Royals najpierw wymieniłam obsadę i opisałam bohaterów, lecz tym razem chciałabym też wspomnieć coś więcej o grze aktorskiej, przez co wymienię ją opisując postacie.

Jako pierwsza, moja kompletna faworytka - Daisy "Skye" Johanson, grana przez Chloe Bennet. Daisy poznajemy pod pseudonimem "Skye" i jest hakerką. Nie zna sw
oich rodziców, dąży do poznania jakichkolwiek informacji o nich. Jako jedyna z zespołu nie była agentką, chociaż z zespołem była od początku. Od samego początku jest moją ulubioną postacią, chociaż w trzecim sezonie miałam czas, kiedy nie przepadałam za nią. Widać, że Chloe dobrze czuje się w tej roli. Jest to jedna z lepszych aktorek, a w
Agents jest świetn
a.
No to teraz czas na kolejną główną postać, najważniejszą, bo bez niej nie byłoby zespołu. A właściwie bez niego, bo mowa o agencie Philu Coulsonie, granym przez Clarka Gregga. Szczerze mówiąc, nie chcę wiele rozpisywać się o nim, bo wiązałoby się to ze spojlerami filmów Marvela, i także tego serialu. Jednakże jest to postać stanowcza i dobrze wykreowana. Bardzo go lubię, a Clark jest wręcz stworzony do tej roli, co pokazał już w filmach.
Agentka May. Grająca ją Ming-Na Wen również potrafiła dobrze zagrać postać. Melinda jest kobietą cichą, zamkniętą w sobie, prawie nigdy się nie śmiejącą. Przeżyła tragedię, która ją zmieniła, i dzięki której zyskała pseudonim "Kawaleria". Wcześniej była partnerką Coulsona, lecz po owej tragedii przeniosła się do biurokracji. Ciekawostką jest, że jako jedyna z drużyny umie pilotować samolot. Z początku charakter Melindy mi nie odpowiadał, lecz kiedy dało się poznać ją bliżej, pokochałam ją.
No to teraz duet. Fitz-Simmons.

Sytuacja podobna jak z May - przez dłuższy czas ich nie trawiłam (okej, Fitza bardzo długi czas, bo moją sympatię zyskał dopiero gdzieś w połowie trzeciego sezonu), i sama nie wiedziałam, czy to z powodu aktorów, czy tego, jak są napisami. Szczególnie na nerwy działał mi Fitz. W Jemmie irytowała mnie to jej bycie dla wszystkich miłą. No i gra aktorów, Elizabeth Hendstrige i Iania de. Nie spasowali mi. Potrzebowałam czasu, aby to się zmieniło, i teraz nie wyobrażam sobie tego serialu bez tej dwójki.
Ostatnia postać - Grand Ward, grany przez Bretta Daltona. Postać lubiłam, choć w trzecim sezonie przestałam. Nie chcę spoilerować, a więc nie napiszę wiele więcej. Gra aktorska Bretta była dość słaba, lecz jako że jest ładny, miło było na niego patrzeć ;).
Agents of S.H.I.E.L.D. miało swoje zawahania, lecz to dobry serial. Uważam, że warto go oglądnąć, i szczerze was do tego zachęcam :)