piątek, 3 marca 2017

Kto jest gorszy?

Witam was!
Ostatnio spotkałam się z wypowiedzią jednego z polityków, który twierdzi, że kobiety powinny zarabiać mniej. Uprzedzając - nie, nie jestem feministką, nie mam zamiaru od razu zacząć stawiać kontry. Kiedyś usłyszałam, że feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść lodówkę po schodach, a że sama mam problem nawet z otworzeniem słoika ogórków, to trzymam się tego, że są zajęcia w które nie powinnam się mieszać ;)

Znalezione obrazy dla zapytania better and worseNapisałam, że nie zamierzam stawiać kontry. No, może jednak nie do końca jest to prawdą, bo niezupełnie zgadzam się ze słowami tego polityka. Jak dla mnie, nie powinno być tak, że jak kobiety, to od razu jest to płeć słabsza, gorsza, mniej inteligentna. Są kobiety, które potrafią podnieść większą sztangę niż zrobiłoby to dwóch mężczyzn. Chociażby z obserwacji otoczenia wiem, że nie ma znaczenia jaka płeć, idioci są, byli i będą. I nie, nie jest tak, że więcej mężczyzn to idiotów, albo kobiet. Mam do czynienia z oboma środowiskami, i jest mniej więcej po równo ludzi mało inteligentnych. Uważam jednak, że ilość zarobków nie powinna być opierana na płci, ale na stanowisku. Stanowisko na podstawie umiejętności oraz inteligencji.

A więc w takim razie po co powstał ten post? Po to, żebym jedynie napisała, starając się jak najbardziej rozpisać, że kobiety nie są mniej inteligentne od mężczyzn? No cóż, ten post z pewnością nie jest długi. I sama nie wiem, o co mi w nim chodzi. Podczas mycia naczyń uznałam, że powinnam się wypowiedzieć na ten temat. A więc się wypowiadam.

Znalezione obrazy dla zapytania better and worseJak dla mnie, nie ma "gorszej" i "lepszej" płci. Każdy jest w czymś lepszy. Faceci - przyznajcie dziewczyny - mają więcej siły od kobiet. Zdarzają się wyjątki, to oczywiste, nie można podpinać wszystkich do jednego koszyczka. Ale to nie zmienia faktu, że na ogół to właśnie mężczyźni posiadają więcej siły. Kobiety za to posiadają inne zdolności, które zdarzają się rzadko u facetów. Właśnie to sprawia, że nie ma płci "lepszej" i "gorszej".

czwartek, 2 marca 2017

Recenzja "Agents of S.H.I.E.L.D."

Cześć!
Na dzisiaj mam dla was kolejną recenzję serialu. Tym razem jest to "marvelowski" serial, a dokładnie Agents of S.H.I.E.L.D.

Pierwszy raz trafiłam na ten serial w telewizji. Miałam fazę na wszystko, co było związane z agentami. Akurat lecieli Agents. Zaciekawiona tytułem, sprawdziłam na internecie co to takiego. I wzięłam się za oglądanie.

Znalezione obrazy dla zapytania agents of shield
Opis jest dość prosty. Agent T.A.R.C.Z.Y., Phil Coulson, tworzy swój własny oddział, składający się z: Melindy May, Granda Warda, Jemmy Simmons i Leo Fitz. W międzyczasie dołącza do nich Skay. Na filmwebie można spotkać się z takim opisem:

Początki serialu były dość słabe. Pierwsze odcinki pierwszego sezonu nie wyszły, mówiąc wprost. Na szczęście, scenarzyści i reżyserowie nie zrobili z tego serialu totalnego dna, i udało im się wyprowadzić go na dobre tory. No i wyszedł im pełen akcji, ciekawy (w większości) serial, czasem nawet rozśmieszający (a przynajmniej mnie). 

Jak już pisałam, początek pierwszego sezonu był słaby. Serial został uratowany, co trzymało się przez cały drugi sezon. Przyznam, że gdy wprowadzili w nim nowe postacie, nie było mi to na rękę, lecz później pokochałam je. Było to bardzo dobrym ruchem, jak się zresztą okazało. Serial sporo zyskał na tym. Niestety, trzeci sezon poszedł bardzo w dół. Jeśli się nie mylę, to właśnie wtedy wiele osób zaprzestało go oglądać. Przyznam, że sama miałam na to ochotę, i cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo czwarty sezon, to coś genialnego! Prawdopodobnie jeszcze opiszę ostatni odcinek, bo, według mnie, jest o czym. 

Obsada, bohaterowie... Cóż. Jest o czym mówić. Recenzując The Royals najpierw wymieniłam obsadę i opisałam bohaterów, lecz tym razem chciałabym też wspomnieć coś więcej o grze aktorskiej, przez co wymienię ją opisując postacie.

Znalezione obrazy dla zapytania agents of shieldJako pierwsza, moja kompletna faworytka - Daisy "Skye" Johanson, grana przez Chloe Bennet. Daisy poznajemy pod pseudonimem "Skye" i jest hakerką. Nie zna swoich rodziców, dąży do poznania jakichkolwiek informacji o nich. Jako jedyna z zespołu nie była agentką, chociaż z zespołem była od początku. Od samego początku jest moją ulubioną postacią, chociaż w trzecim sezonie miałam czas, kiedy nie przepadałam za nią. Widać, że Chloe dobrze czuje się w tej roli. Jest to jedna z lepszych aktorek, a w Agents jest świetna.
No to teraz czas na kolejną główną postać, najważniejszą, bo bez niej nie byłoby zespołu. A właściwie bez niego, bo mowa o agencie Philu Coulsonie, granym przez Clarka Gregga. Szczerze mówiąc, nie chcę wiele rozpisywać się o nim, bo wiązałoby się to ze spojlerami filmów Marvela, i także tego serialu. Jednakże jest to postać stanowcza i dobrze wykreowana. Bardzo go lubię, a Clark jest wręcz stworzony do tej roli, co pokazał już w filmach. 

Agentka May. Grająca ją Ming-Na Wen również potrafiła dobrze zagrać postać. Melinda jest kobietą cichą, zamkniętą w sobie, prawie nigdy się nie śmiejącą. Przeżyła tragedię, która ją zmieniła, i dzięki której zyskała pseudonim "Kawaleria". Wcześniej była partnerką Coulsona, lecz po owej tragedii przeniosła się do biurokracji. Ciekawostką jest, że jako jedyna z drużyny umie pilotować samolot. Z początku charakter Melindy mi nie odpowiadał, lecz kiedy dało się poznać ją bliżej, pokochałam ją. 

No to teraz duet. Fitz-Simmons. Znalezione obrazy dla zapytania agents of shieldSytuacja podobna jak z May - przez dłuższy czas ich nie trawiłam (okej, Fitza bardzo długi czas, bo moją sympatię zyskał dopiero gdzieś w połowie trzeciego sezonu), i sama nie wiedziałam, czy to z powodu aktorów, czy tego, jak są napisami. Szczególnie na nerwy działał mi Fitz. W Jemmie irytowała mnie to jej bycie dla wszystkich miłą. No i gra aktorów, Elizabeth Hendstrige i Iania de. Nie spasowali mi. Potrzebowałam czasu, aby to się zmieniło, i teraz nie wyobrażam sobie tego serialu bez tej dwójki. 

Ostatnia postać - Grand Ward, grany przez Bretta Daltona. Postać lubiłam, choć w trzecim sezonie przestałam. Nie chcę spoilerować, a więc nie napiszę wiele więcej. Gra aktorska Bretta była dość słaba, lecz jako że jest ładny, miło było na niego patrzeć ;). 

Agents of S.H.I.E.L.D. miało swoje zawahania, lecz to dobry serial. Uważam, że warto go oglądnąć, i szczerze was do tego zachęcam :)

środa, 22 lutego 2017

Recenzja "The Royals"

Hej!
Postanowiłam, że mój pierwszy post będzie o serialu The Royals. Natknęłam się na niego dosyć niedawno, bo w kwietniu. Miał wtedy jedynie dwa sezony, każdy po dziesięć odcinków. Oglądnięcie ich nie zajęło mi długo, bo już zaledwie po kilku dniach skończyłam je. I od tej pory z niecierpliwością czekałam na sezon trzeci, który w końcu nastał w grudniu. Byłam wtedy tak szczęśliwa... Niestety, serial w niedzielę miał swój finałowy odcinek. Pewnie jeszcze pojawi się na blogu recenzja trzeciego sezonu, ale póki co, chciałabym wam przedstawić serial, gdyż, według mnie, warto go oglądnąć.
Znalezione obrazy dla zapytania the royals
The Royals to serial opowiadający o fikcyjnej rodzinie królewskiej. Akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii, po tym, jak Robert, książę mający objąć tron po ojcu, ginie w katastrofie lotniczej. Od tej pory życie rodziny zmienia się, i wszystko idzie nie pomyśli... Na stronie Filmwebu spotykamy się z takim opisem: "Historia fikcyjnej, brytyjskiej rodziny królewskiej, której życie jest dyktowane tradycją, obowiązkiem i pożądaniem".

Jak już pisałam, serial nie ma dużo, bo przez te trzy sezony zostało wydane jedyne trzydzieści odcinków. Jest dużo akcji, co jest jednym z wielu powodów, dla których uwielbiam ten serial (w końcu akcji nigdy za wiele :D). Jest mnóstwo intryg. Nie brakuje również romansów dla tych, co uwielbiają historie miłosne, wręcz jest ich niesamowicie dużo. Serial nadaje się również dla tych, co lubią się pośmiać, bo humoru tutaj nie brakuje. Serial ma ciekawy soundtrack, dzięki niemu poznałam wiele piosenek, które teraz uwielbiam słuchać. The Royals rzuca nowe spojrzenie na rodzinę królewską, bo tu nie wszystko jest takie, jakie się wydaje być.

Znalezione obrazy dla zapytania the royals
A co z obsadą i bohaterami? Może zacznę od przedstawienia głównej obsady, bo być może samo to zachęci was do obejrzenia (sama często oglądam seriale przez aktorów). W rolę królowej Heleny wciela się Elizabeth Hurley, znana z Kto pierwszy ten lepszy, Austin Powers: Agent specjalnej troski, a także z Zakręcony. William Moseley gra księcia Liama, a mogliście zobaczyć go między innymi w Opowieściach z Narnii. Alexandrę Park, wcielającą się w księżniczkę Eleanor, mogliście widzieć jedynie w The Deep End. Warto również wspomnieć o Tomie Austenie (w serialu Jasper Frost; znany z Unforgotten) oraz Jake'u Maskallu (grającego Cyrusa; mogliście go zobaczyć w takich produkcjach jak Centurion czy Biblia). Ich gra aktorska, każdego bez wyjątku, jest niesamowita. Wcielają się genialnie w postacie.

Skoro już pochwaliłam obsadę, to teraz napiszę, co myślę o bohaterach, które tworzą. Warto wspomnieć, że nie są one takie, jakich widzimy na różnych filmach czy zdjęciach przedstawiających realną monarchię. Postacie w The Royals są o wiele mniej perfekcyjne i bardziej ciekawe. Ale po kolei.

Znalezione obrazy dla zapytania the royals eleanor and liamZacznę od księżniczki Eleanor, bo to moja ulubiona postać. Poznajemy ją jako ćpunkę, ze swoim własnym stylem ubierania, kochającą imprezy. Od tej pory bardzo się zmieniła, podobnie w sumie jak reszta postaci. Eleanor jest osobą samodzielną, pewną siebie, rzadko kiedy zwierzającą się. Jej ulubione powiedzenie to "I'll be fine. You know me". Alexandra Park, chociaż ma bardzo małe doświadczenie jako aktorka, odgrywa postać Eleanor idealnie. Nie wyobrażam sobie innej aktorski w tej roli.

No to teraz czas na bliźniaka Eleanor, Liama. Jest "tym środkowym", urodził się jako drugi. Po śmierci Roberta to on ma znaleźć się na tronie. Szczerze mówiąc, przez pierwszy sezon męczyłam się z nim. Nie jest to wina scenarzystów, którzy napisali dobrze postać Liama, ani też aktora. Po prostu jakoś nie spasował mi. Wątki z nim męczyły mnie przez cały sezon. W drugim pokazał się trochę z innej strony, podobnie jak w trzecim. Polubiłam go. Stawia na dobro poddanych. Jak dla mnie, idealny przywódca.

Helena. Królowa Helena. Matka Roberta, Liama i Eleanor. Podoba mi się to jej makijaż oraz stroje, zawsze elegancko ubrana. Jest sprytna i okrutna, jak jej najstarszy syn. Z nią miałam to samo, co z Liamem - przez pierwszy sezon nie mogłam jej przeboleć, to, co zrobiła Liamowi i Len było bardzo okrutne. W drugim znosiłam ją, a w trzecim pokochałam. Prawie.
Znalezione obrazy dla zapytania the royals helena and cyrus
Cyrus, brat króla Simona, przez pierwsze odcinki wraz z królową Heleną dawał mi niezłą rozrywkę. Dzięki tej parze nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Ma charakter podobny do Heleny, choć jest bardziej szczery. Szczerze mówiąc, nie pamiętam dokładnie, jak to było w pierwszym i drugim sezonie, lecz w trzeciej sporo ćpał i pił. Zaryzykuję stwierdzeniem, że Eleanor wzięła przykład z wujka (albo na odwrót ;)).

I na koniec Jasper Frost. Poznajemy go jako ochroniarza, najpierw Eleanor. Nie rozpiszę się za bardzo o nim, bo szczerze mówiąc nie przepadam za tą postacią, chociaż wielu go kocha. Scenarzyści dali mu głęboką przeszłość, trudną i ciekawą. Jest skryty i często kłamie.

Mówiąc w skrócie - warto oglądnąć. Oczywiście, nie jest to serial idealny, chociaż może się wydawać, że właśnie tak go opisałam. Zawiera trochę błędów, co widać w trzecim sezonie, kiedy wszystko staje się już trochę nudne. Pomimo tego The Royals wciąż jest moim ulubionym serialem, i bardzo go polecam.